środa, 22 maja 2013

my project

Ostatnio, a nawet już dosyć długo miewam "słabsze" dni.
"Nic mi się nie udaje, wszyscy są przeciwko mnie, nikogo nie obchodzę".. Ponarzekałam.
A dziś zacznę się "leczyć" z tego dołka!
"Najważniejszą rzeczą jest nie pogarszać swojego humoru jeszcze bardziej"- starałam się jak mogłam, by nie pokazywać po sobie, że jest mi źle (chociaż nie wyszło mi to wspaniale, to nie takie proste).
Po drugie- szczera rozmowa wyłącznie z osobą, która nas rozumie. Można to pominąć, gdy uważamy, że nikt nas nie zrozumie. Rozmowa na siłę może jedynie nas zdenerwować.
Po trzecie- nie patrzyłam na pogodę, która .. no niestety nie jest wymarzona, ale zapewne dobra na przemyślenia.
Czwartym krokiem była zmiana ubrań na wygodniejsze i założenie przynajmniej jednej rzeczy, która daje mi radość ^^. Czyli obcisłe spodnie zamieniłam na dresy oraz włożyłam pandowe ( :D) skarpetki, które dostałam na prezent!
Piąta rzecz to tworzenie wokół siebie swojego świata. Słuchanie muzyki- nieważne jakiej. "Dołująca" osobiście mi nawet pomaga, "wyrzuca" ze mnie emocje, których nie chcę.
Wspomnienia i odcięcie od teraźniejszości-czyli zapomnienie o szkole, wykluczenie rozmów przez komunikatory, relaks przy albumie ze zdjęciami.

Najważniejsze jest, żeby nie rozmyślać długo nad sensem całego "celu".
Myślę, że te kroki pomagają, bo sama przeżywam dziś "chandrę" :).


Przez kilka dni zadawałam sobie pytanie "Co z przyszłością?"... A może wystarczy robić jedynie to co się lubi? bo w końcu panika do niczego nie prowadzi, a już na pewno nie do bezstresowego życia.


Polecam wam obejrzeć ten filmik, bardzo pozytywny


Myślę, że to nie ostatnia notka tego typu :)

do jutra!

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Baaaaaardzo dziękuję za każdy komentarz ♥
Nie reklamuj się na moim blogu ;)